Kobiety mają to do siebie, że lubią rozmyślać, analizować i planować.
Zalogowałam się na blog.pl po raz pierwszy od 5 miesięcy co uświadomiło mi, że słomiany zapał będzie wkrótce moim czwartym imieniem. Postanawiam zatem odkurzać mego nieszczęsnego bloga- bo porządek to z kolei moje trzecie imię.
Zwykle w notkach pojawiały się dialogi, ale odkąd opuściłam Kraków i nie kolokuję już z M. (smutne pociągnięcie nosem) dialogów jak na lekarstwo. Jedyny zabawny incydent zdarzył się pod koniec października tuż przed Halołinem, coraz częściej fetowanym w Polandzie.
Czas i miejsce akcji : wczesny wieczór, ul.Piotrkowska, Łódź
Główny bohater, koneser win niskobudżetowych, siedzi na schodkach sklepu udekorowanego dyaniami i innymi akcesoriami rodem z horroru. Mina zniesmaczona, spojrzenie lodowate. Wtem przemawia:
- siedzom i tnom te dynie jeb..., hamerykany jedne...
To się nazywa patriotyzm...
P: nie lubię imienia K....
A: ona ma na drugie Helena.
T: jak żona Zeusa...
R: to chyba była Hera , ale nie chcę się kłócić...
T: a w Power Rangers była Hera? a nie... Rita!
R: :/
Maj w rozkwicie - maraton komunijny czas zacząć...
K: to kiedy ta komunia?
R: w czerwcu. jeszcze muszę kupić prezent.
K: i co kupujesz?
R: aparat.
K: na zęby?
R: nie, do pomiaru ciśnienia...
K: achaaaa. my kupiłyśmy monitor
R: do monitorowania pracy serca?
K: taaaa
Jak widać blog dogorywa. Nie mam jednak sumienia , żeby go zlikwidować. A może kiedyś za nim zatęsknie...
Tymczasem mini-dialog prosto z krakowskiego Kazimierza:
ul. Józefa , Pan Zbysiu (jak się później okazało) maluje drewniany płotek , z knajpy obok wychodzi Pan X...
PanX : Zbysiu , herbata na Zbysia czeka!
Pan Zbysiu: Zbysiu ma do pomalowania jeszcze dwie deski, zaraz przyjdzie...
Do miłego!
| Dodatki na bloga |